Spędzam z dziećmi cały dzień – czyli właściwie ile tego dnia?

with Brak komentarzy

Ostatnio pisałam, że najlepszym prezentem jaki możesz dać dziecku, jest czas. Nawet jeśli jesteś mamą, która tak jak ja, zajmuje się dziećmi 24 godziny na dobę.

Dziś dla odmiany chciałabym cię ostrzec przed spędzaniem z dzieckiem zbyt dużej ilości czasu… Ot, taki kolejny paradoks. Ale już wyjaśniam dokładnie o co chodzi.

Kiedy mama spędza cały dzień z dzieckiem może wpaść w jedną z dwóch pułapek:

Pierwsza – zasadniczo jest z dzieckiem, ale właściwie jej nie ma.

Cały dzień krząta się po domu robiąc wiele różnych, ważnych rzeczy. Trochę posprząta, ugotuje obiad, posiedzi przed telewizorem… nawet jak wyjdą razem na spacer, to mama jakaś taka zamyślona, albo z nosem w telefonie. Dziecko w tej sytuacji ma mamę obok, ale ani razu z nią nie rozmawia. Nie spędza z nią w ogóle czasu. Trochę bawi się samo, trochę może z rodzeństwem, trochę poogląda bajek, trochę posiedzi w piaskownicy na placu zabaw… Mama jest obok, ale zupełnie nieobecna w życiu dziecka.

Druga – jak jestem z dzieckiem, to znaczy że ten czas należy się wyłącznie dziecku – przez cały dzień.

To jest dobre rozwiązanie, pod warunkiem, że dziecko jest noworodkiem. Ale kiedy już jest starsze, a mama od rana do wieczora pije herbatkę na podwieczorku u księżniczki, rozmawia z jednorożcami, a potem urządza przyjęcie dla elfów, albo analogicznie – jest operatorem koparki, rycerzem i jeszcze kierowcą wyścigowym, to już coś jest nie tak. Wtedy całą „domową pracę” robi w nocy, kiedy powinna odpoczywać. Pracy robi się coraz więcej, mama jest coraz bardziej zmęczona i powstaje błędne koło.

zona-dlaczego-ja-mam-zawsze-tyle-roboty-w-domu-maz-spisz-w-nocy-to-ci-sie-zbiera

Jak więc znaleźć złoty środek?

Wszystko zależy od ilości dzieci w domu, od ich wieku i potrzeb, ale nie tylko. Ważne są też obowiązki mamy i jej czas przeznaczony na odpoczynek.

Zastanów się ile czasu możesz dać każdemu z dzieci osobno. I kiedy. W moim przypadku jest tak, że córka zawsze wstaje jako pierwsza i od rana ma czas tylko z mamą. Średni syn ma ten czas tylko z mamą kiedy córka odpoczywa przed obiadem, a najstarszy jest jeszcze w szkole. A najstarszy – wieczorem, kiedy młodsi już śpią.

bajka2

Każde z nich ma minimum kwadrans, kiedy mogą się tulić do woli, albo rozmawiać na tematy, które nie dotyczą nikogo innego, albo bawić się tylko z mamą – to ich czas i one decydują o tym, jak go spędzamy.

Czasem ten kwadrans wydłuża się nawet do godziny – wszystko zależy od potrzeb i możliwości. Czasem jest przenoszony na inną porę dnia. Jest to czas elastyczny, ale zawsze jest. Nawet jeśli miałoby to być tylko kilka minut.

Poza tym dzieci mają czas wspólny z mamą i/lub z tatą. Staramy się, żeby był intensywny. Bez komórki w ręku czy nie spoglądając zza monitora. Jakaś wspólna zabawa – albo piaskownica, albo klocki, albo jakaś zabawa ruchowa. Nie musi trwać długo. Ale jeśli wspólnie układamy drewniane tory przez kilkanaście minut, to dzieci – tak samo jak rodzice – potrzebują odpoczynku. Zwykle zajmują się same sobą i pozwalają nam dokładnie na to samo.

Jest jeszcze trzeci rodzaj wspólnie spędzanego czasu – wspólne prowadzenie domu.

Nie chodzi o to, by dzieci robiły wszystko same, ale by się angażowały we wszystko, co robi mama. Nic na siłę oczywiście. Jeśli akurat zmywasz, a twoje dzieci spokojnie kolorują, albo inaczej się bawią – OK. Ale jeśli jęczą „nudzi mi się….”, albo wołają cię po raz kolejny do wspólnej zabawy, pomimo że właśnie położyłaś wszystkie lalki spać, to poproś o pomoc przy obowiązkach domowych.

zmywanie3

Wiem. Zmywanie z dzieckiem trwa siedem razy dłużej niż gdybyś zrobiła to sama. Nie wiem czy sprawdzałaś ile zajmuje zmywanie z dwójką dzieci… Ja sprawdzałam.

Nawet wyciąganie prania z pralki może trwać wieczność. Nie wspominając o wieszaniu.

Dzieci też uwielbiają pomagać w kuchni. Gotowanie trwa długo, sprzątanie jeszcze dłużej… ale warto.

Jeśli potrafisz wykrzesać z siebie minimum kreatywności, to każde sprzątanie zabawek też będzie świetną zabawą. I bardzo, bardzo potrzebną.

Naprawdę warto od najmłodszych lat pokazywać dzieciom na czym polega praca w domu, jakie są obowiązki i dlaczego warto dbać o czystość w domu.

Dzieci powinny wiedzieć, że nic w domu nie dzieje się samo.

Idealnie by było, gdyby tę wiedzę wyniosły naturalnie z domu.

Po co?

Pamiętaj, że dzieci są nam dane niejako na chwilę. Ta chwila trwa kilkanaście lat. Potem dzieci wychodzą z domu rodzinnego i zaczynają swoje własne życie. Jeśli ty ich nie nauczysz, że się po sobie sprząta, że rachunki płaci się na czas itp., to brutalne życie ich tego nauczy. Często w sposób, którego, jako mama, chciałabyś uniknąć.

Kiedy studiowałam w Poznaniu, często wynajmowałam różne stancje. Akademik mi nie przysługiwał, bo studiowałam zaocznie i pracowałam. W wynajmowanych mieszkaniach spotykałam różnych ludzi. Byli tacy, którzy żywili się wyłącznie w fast foodach lub barach mlecznych. Nie dlatego, że było ich na to stać. Dlatego, że nie umieli ugotować żadnej potrawy. Proste dania z makaronu ich przerastały. Szczerze mówiąc – byłam zaskoczona. Ale nie tylko z gotowaniem były problemy.

Pamiętam, że przez jakiś czas mieszkałam z dziewczyną, która kompletnie nie potrafiła się dostosować do życia właśnie w takich warunkach. Nie sprzątała części wspólnej. Nie szanowała naszej pracy. Kiedyś zaprosiła mnie do siebie, a w pokoju miała taki bałagan, jak gdyby nie sprzątała tam od wprowadzenia się. Pamiętam też, że raz w miesiącu przyjeżdżała do niej mama. Po takiej wizycie wszystko lśniło.
Kiedyś nie wytrzymałam i zagadałam mamę. Zapytałam dlaczego przyjeżdża tak regularnie. A owa mama spojrzała na mnie smutnym wzrokiem i powiedziała, że od kiedy urodziła pierwsze dziecko, zajęła się w 100% domem i dziećmi. W sumie miała dwie córki i wszystko robiła za nie. Nawet jak już były nastolatkami – ona ścieliła im łóżka, sprzątała pokoje. Uważała, że skoro nie pracuje zawodowo, musi wykonywać wszystkie obowiązki w domu. I w ten sposób wychowała dwie kaleki. To oczywiście sytuacja zupełnie skrajna, ale jednak bardzo prawdziwa.

Pomimo tej znajomości, sama przez chwilę wpadłam w taką pułapkę. Miałam jedynego syna, którego posłałam do przedszkola. Chciałam, żeby miał kontakt z rówieśnikami.

W przedszkolu okazało się, że nie jest tak fajnie. Bo jak mu coś spadnie ze stolika, to nie ma mu kto podnieść. Na szczęście w porę wyłapałam problem. Dzięki temu dziś mój syn sam potrafi o siebie zadbać.

Dlatego pomyśl ile realnie spędzasz czasu z dziećmi? Oczywiście, Twoje dzieci zawsze mogą uznać, że dajesz im za mało.

podlewanie1

Mogą ze sobą rywalizować o Twoje względy. Negocjować. Szantażować. Dzieci naprawdę znają wiele sposobów nacisku. I wszystkie po kolei testują.

A więc jak tylko postanowisz odpocząć one mogą zacząć wyć w niebogłosy z powodu wymyślonego nieszczęścia. Jak podejmiesz decyzję, że zmywasz na bieżąco zamiast wszystko hurtem po 23:00, to zawsze może podejść do ciebie taki mały człowiek, z zasmarkanym nosem, albo z informacją, że przecież jemu się chce pić. A ty się nim nie zajmujesz. I spojrzy wtedy wzrokiem odtrąconego szczeniaka, a ty poczujesz się jakbyś była najgorszą matką na świecie.

A wcale tak nie jest.

Jeśli dziecko ma dostęp do picia i może się samo obsłużyć, to nie potrzebuje ciebie. Jeśli nawet brudną rączką sięgnie po czyste jabłko i może je spokojnie samo zjeść, to też nie jesteś mu potrzebna.

A jeśli wspólnie zadbacie o dom i jeszcze chwilę razem się pobawicie, to spokojnie będziesz mogła odpocząć. Twoje dzieci ci na to pozwolą, bo same będą miały ochotę odpocząć od ciebie.

A jak to wygląda u ciebie? Angażujesz dzieci w obowiązki domowe, czy bawisz się całymi dniami?

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.