Jak zmienić swojego męża w kogoś lepszego?

with 2 komentarze

Nie da się.

Jeśli przed ślubem zauważyłaś jakieś wady swojego wybranka, ale pomyślałaś, że po ślubie to zmienisz… to przykro mi, ale byłaś w błędzie. Człowieka nie można zmienić tak po prostu. Żadnego. Ciebie również Twój mąż nie zmieni. Jednak nie wszystko stracone. Jest sposób na poprawę Waszych stosunków.
Tylko… no właśnie: gdyby tytuł tego artykułu brzmiał: jak być lepszą żoną, pewnie w ogóle byś tu nie zajrzała. Ale skoro już czytasz, to może jest szansa…?

W temacie napisałam o mężu, jednak takie same mechanizmy rządzą tzw. związkami nieformalnymi.

Zacznij od uznania, że Ty i Twój partner różnicie się zasadniczo. Możecie mieć taki sam gust, takie same poglądy polityczne, takie samo zdanie na wiele tematów, takie samo hobby… Ale przede wszystkim: Ty z założenia jesteś księżniczką, a on rycerzem; Ty opiekunką ogniska domowego, on – myśliwym; Ty dbasz o piękno, on o to, by chleba nie zabrakło. Tak, tak, już słyszę: „nie mój mąż, on jest leniem, w ogóle mi nie pomaga”, „ja muszę zarabiać więcej niż on”, „w moim domu to ja noszę spodnie”… słyszę to często, z różnych stron. Tylko moje pytanie brzmi – czy pozwoliłaś swojemu mężowi na to, żeby sam wziął odpowiedzialność za rodzinę? Czy stłamsiłaś jego ambicje i pozwoliłaś mu na bezpieczne leżakowanie popołudniu? Jeśli tak, to do kogo teraz masz pretensje?

Wszyscy z natury jesteśmy leniwi. I ja, i Ty i nasi mężowie i wszyscy inni ludzie. I teraz ważna uwaga: gderanie i zrzędzenie tego nie zmieni! Mężczyźni potrafią coś, czego my nie umiemy – wyłączają umysł. Fizycznie są obecni, ale ich umysł się wyłącza i potrzeba naprawdę silnych bodźców, aby go włączyć. I takim bodźcem na pewno nie jest powtarzanie w kółko: „ja haruję, a Ty leżysz, pomógłbyś, wyniósłbyś śmieci!”. To po prostu nie zadziała. Mężczyzna się wyłączy, nawet Cię nie usłyszy, a Ty będziesz jeszcze bardziej sfrustrowana, ponieważ nie dość, że Ty harujesz w pracy, a potem w domu, to on sam nie domyśli się, że trzeba wynieść śmieci, a teraz jeszcze udaje że Cię nie słyszy. Tylko, że on naprawdę nie słyszy.

Jeżeli ta sama sytuacja wydarzy się podczas gdy będziesz pamiętać, że jesteś damą w opałach, a on Twoim wybawcą, to na pewno odniesiesz sukces. Wystarczy zawołać: „Kochanie (Misiu, po imieniu – jak zwykle się zwracasz do męża w sposób naturalny), jestem mocno zajęta przygotowaniem obiadu dla nas, brakuje mi dosłownie rąk, a kosz jest pełen i nie mam już gdzie wyrzucić odpadów od warzyw”. Jeśli zawołasz tonem „ratuj swoją damę”, a nie „ty leniu, rusz się”, to gwarantuję, że od razu masz wyniesione śmieci i zaoferowaną dodatkową pomoc.

To oczywiście nie dotyczy tylko śmieci. To tylko przykład. Jeśli pozwolisz swojemu mężczyźnie być swoim wybawcą, to on nim będzie. Tak mamy zakodowane w naszej podświadomości i naszym sercu. Naukowcy mogą udowadniać, że świat się zmienia, ale to jedno pozostaje bez zmian. Mężczyzna potrzebuje wyzwań. Jest zadaniowcem. Myśliwym. I tak powinnaś go traktować. Większości naszych potrzeb nie rozumie i nie UWAGA! nie domyśla się. Mężczyźni nie potrafią się domyślać, więc nie licz na to, że jak widzi, że nie wiesz w co ręce włożyć, to się domyśli, że potrzebujesz pomocy. Nie – wręcz przeciwnie. Pomyśli, że świetnie sobie radzisz, a on nie chce Ci przeszkadzać. Bo przecież gdybyś potrzebowała pomocy, zawołałabyś swego rycerza, prawda? Naucz się prosić o pomoc bez wyrzutów i informować o swoich potrzebach. Zobaczysz, że Twój mąż się zmieni.

Wiadomo, że jeśli ostatnie kilka/kilkanaście lat przeleżał na kanapie, to nie możesz oczekiwać całkowitej zmiany od razu. Do tego trzeba wiele cierpliwości i pracy nad sobą, żeby znaleźć w swoim własnym mężu supermena.

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.