JAK osiągnąć sukces – garść praktycznych porad

with 21 komentarzy

Często czytam w książkach, czy na blogach tzw. guru, że jak się uczciwie pracuje, to sukces zawsze przyjdzie. Jednak moje (i nie tylko) doświadczenie mówi, że ta praca często jest ciężka. Aż za ciężka. Wyczekiwany sukces nie przychodzi. Za to przychodzi niemoc, zmęczenie, poczucie porażki… Jak więc tak właściwie osiągnąć ten sukces? Na podstawie swoich doświadczeń dam Wam praktyczne porady jak to zrobić krok po kroku.

Po pierwsze i przede wszystkimokreśl swój cel. Żeby osiągnąć sukces, najpierw musisz wiedzieć co ten „sukces” oznacza. Musisz dokładnie to doprecyzować. Pokażę Ci to na przykładnie napisania książki:

Moim celem jest napisanie książki – poradnika dla innych kobiet, będących mamami, mających pewne konkretne problemy. Książka ma powstać do 31.08.15. A więc mój doprecyzowany cel wygląda tak:

W dniu 31.08.2015 mam napisaną książkę.

Celowo mój cel określiłam jako „napisanie”, a nie „wydanie” książki, ponieważ dopiero jak już ją napiszę będę myślała nad tym jak ją wydać – czy samodzielnie, czy przez wydawnictwo. Ponieważ w tej chwili jest mi trudno panować nad kilkoma rzeczami na raz, dlatego że moje dzieci ostatnio nie przesypiają nocy, zaczął się sezon podwórkowo-ogrodowy i w dodatku mam trochę pracy szydełkowej, podzieliłam projekt książka na kilka etapów. Pierwszy z nich to – napisanie. Dlatego moim pierwszym sukcesem na tym polu ma być napisanie książki.

Jak masz już cel, zastanów się – co Cię do niego doprowadzi. W moim przypadku sprawa jest teoretycznie prosta. Żeby napisać książkę, trzeba ją… napisać. Ale jak? Trójka dzieci, blog, odrabianie lekcji, nauka szycia, szydełkowanie, mąż, pies, ogród, obiady, zakupy, nieprzespane noce… Tysiące spraw na głowie, a tu jeszcze pisanie książki….

Wybierz najlepszy wariant dla siebie.

Przeanalizowałam kilka schematów. Pierwszy z nich polecany przez wielu mentorów – zablokowanie sobie czasu i pisanie. Czyli mniej – więcej: zamknij się w pokoju, albo idź gdzieś np. do biblioteki, usiądź i pisz, aż napiszesz. Genialne rozwiązanie dla bezdzietnych, niepracujących na etacie. Ale nie dla mnie. Inna opcja – zamknij się w pokoju i pisz jeden rozdział dziennie. Niby łatwiej, już na etacie się da, ale nadal nie dla mnie.

W moim konkretnym przypadku sprawdza się system pisania codziennie przez pół godziny. Ale żeby mieć na pewno te całe pół godziny tylko dla siebie i nie przerywać co chwilę, bo guz/pić/siusiu/jeść/albo po prostu – mamaaaaaaaaaaaaa… musiałam zacząć wstawać wcześniej. Wiem, że strasznie to brzmi, ale POMIMO ciężkich nocy, to jest w moim konkretnym przypadku najrozsądniejsze. Moje dzieci, nawet jak w nocy nie śpią, to zasypiają najdalej około 4:00, a rano wstają koło 6:30 niezależnie od tego czy noc była spokojna, czy nie. Dlatego ja wstaję o… 5:30.

Pierwsze poranki były naprawdę ciężkie, ale wiedziałam po co to robię. A w jaki sposób do tego doszłam? To łatwe:

Zanim zaczniesz działać wymyśl wszystkie wymówki jakie przyjdą Ci do głowy.

W moim przypadku były to między innymi:

  • jestem zmęczona
  • najmłodsze dziecko ząbkuje i nie spałam pół nocy
  • nie chce mi się
  • i tak nikt tej książki nie kupi
  • wczoraj pisałam 45 minut, to dziś mogę odpuścić

Wymyśliłam tych wymówek w sumie 17. Zapisałam je w swoim zeszycie przeznaczonym do notowania inspiracji właśnie do tej książki. Następnie wszystkie je przepracowałam.

Wymyśl minimum trzy rozwiązania dla każdej wymówki

Na przykład:

jestem zmęczona

  • nie będę bardziej wypoczęta niż teraz dopóki moje dzieci się bardziej nie usamodzielnią, a do tego czasu nie będę odkładać realizacji marzeń
  • jest szansa, że w ciągu dnia, kiedy Mała będzie miała drzemkę, Największy będzie w szkole, wynegocjuję z Babcią, że weźmie Średniaka na godzinkę, a ja się prześpię
  • pomimo zmęczenia muszę być aktywna dla swoich dzieci, więc tym bardziej muszę mieć siłę dla siebie – dzieci są ze mną na jakiś czas, a ja sama ze sobą na całe życie…
  • kupuję sobie suplementy pobudzające kreatywność np. żeń-szeń, lecytynę i vigor up
  • tylko rano mam szansę na posłuchanie ciszy i spokojną pracę, bo wieczorem zajmuję się blogiem i innymi sprawami, których nie chcę zawieszać
  • kurs pisania spowodował sporą wyrwę w budżecie domowym

Jak widzisz – mam sześć odpowiedzi. Po dłuższym zastanowieniu mogę dopisać kilka. Najlepiej jednak działa ta z kupnem suplementów i kursem. Zauważyłam, że im więcej zainwestuję, tym bardziej się mobilizuję. Coś w tym jest. Dlatego np. jeśli chodzi o zarządzanie sobą w czasie sporo jest darmowej wiedzy w sieci. Ale dopiero jak kupię za spore pieniądze jakiś poradnik albo kurs – wdrażam wskazówki w życie. Też tak masz?

Dlatego na przykład jak chcesz zacząć biegać, kup najdroższe buty, super kurtkę przeciwdeszczową (np. dziś pada, zmoknę – przecież po to kupiłam kurtkę za trzy stówy!!!) i najlepiej adoptuj dużego psa, który wymaga wybiegania.

Przykłady można mnożyć w nieskończoność. Możesz w ten sposób rozpracować naukę języka obcego, odchudzanie, poszukiwanie męża… cokolwiek. Najważniejsze to: określ cel -> zastanów się jak najlepiej go zrealizować -> wymyśl wymówki i -> znajdź dla nich rozwiązanie.

W ten sposób naprawdę zaczniesz pracować nad realizacją swoich marzeń i doczekasz się upragnionego sukcesu!

www.projectinspired.com
www.projectinspired.com

Jeśli masz jakieś doświadczenia w tym temacie, albo chcesz spróbować mojej metody – podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu. Będzie mi bardzo miło!

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.