Jak daję pracę w Polsce i Ty możesz zrobić tak samo cz. 1

with Brak komentarzy

Kilka tygodni temu pisałam o tym, że lepiej być niż mieć. Że lepiej kupować tanie rzeczy niż płakać kiedy dzieci coś bezpowrotnie zniszczą. I nadal tak uważam, zwłaszcza po tym jak moi synowie potraktowali „gościnną” kanapę markerem permanentnym. Cały artykuł znajdziesz tutaj.

Tania chińszczyzna

Pamiętaj, że tańsze nie zawsze oznacza chińskie. Staram się ograniczać do minimum tandetę produkowaną w tym wielkim azjatyckim kraju.

 

Dobrze wiem, że nie wyeliminuję takich produktów w 100%. Niestety. Ale kiedy świadomie mogę wybrać, wybieram produkty europejskie. A najszczęśliwsza jestem, kiedy mogę kupić coś polskiego. Dlaczego? to proste:

 

Kupując polskie produkty daję zatrudnienie w kraju. Dzięki temu gospodarka się rozwija.

Ja wiem, że niektórzy z Was zaraz pomyślą „ale ile tego trzeba by kupować…”. Otóż niewiele. Wystarczy, że większość osób będzie myślała podobnie i robiła nawet niewielkie zakupy w polskich sklepach zaopatrujących się u polskich producentów.

Drogie polskie produkty

Czy rzeczywiście polskie oznacza droższe? Nie zawsze. Dużo zależy od jakości. Jednak z mojego, prywatnego doświadczenia wiem, że rodzimi producenci dbają o wysoką jakość swoich towarów. Dlatego wolę kupić droższe przedmioty wysokiej jakości, niż ich chińskie odpowiedniki. Jak to się ma do wstępu, gdzie napisałam, że wolę kupować tanio?

Prywatna historia o smerfie

Kilka miesięcy temu nasi chłopcy dostali całkiem nowy pokój. W nowym pokoju wstawione były nowiusieńkie łóżka. Jako mama dbająca o estetykę postanowiłam też kupić im nowe pościele. No w końcu jak wszystko nowe, to wszystko, nie? Piżamki też, ale o tym za chwilę.

Po długim namyśle postanowiłam kupić tanią pościel w „Chińskim markecie”, ponieważ wiem, że chłopcom czasem przypomina się w łóżku, że czegoś niedokolorowali, albo pościel dziwnym zbiegiem okoliczności sama się rozpruwa… Po prostu jest narażona na niezwykłe zniszczenia. Dlatego postanowiłam kupić tanie, ładne komplety. Jeden granatowy, drugi niebieski, z ładną grafiką, przyjemne w dotyku.

Chłopcy szczęśliwie spędzili pierwszą noc w nowych łóżkach. Ale następnego ranka ja prawie dostałam zawału, kiedy zobaczyłam, że młodszy syn (który dostał granatowy komplet) obudził się calusieńki niebieski. Starszy syn był „tylko” siny i wyglądał koszmarnie.

Próbowałam jeszcze uratować komplety piorąc je z octem, ale efekt był żaden.  Pościel została wyrzucona. Kupiłam nowe komplety z bawełny. Były droższe, owszem. Ale są odporne na częste pranie i usuwanie przeróżnych plam. A mnie pozostała złość na siebie za swoją niegospodarność.

Piżamki, bielizna i ser

Kiedy kupowałam wspomnianą wyżej pościel, już miałam doświadczenie z bielizną „made in China”, więc piżamki kupiłam od polskiego producenta. Dlaczego? Bielizna, w tym także piżamy dzieci, jest często prana. Wiem, że te tanie po prostu się rozciągają, deformują i po kilku praniach nadają się do wyrzucenia. Dlatego wybierając bieliznę zawsze szukam rodzimych producentów.

A jaki związek ma z tym wszystkim ser? Kupuję go w pobliskiej mleczarni, ale o tym będzie następny artykuł.

Jeśli masz podobne, lub wręcz przeciwne doświadczenia – podziel się nimi w komentarzu.

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.