Nie chce mi się. Niechcemisizm zwyczajny i 8 sprawdzonych sposobów walki z chorobą

with 10 komentarzy

Nie chce mi się„. Ile razy to powtarzasz w ciągu dnia? Pokażę Ci jak z tym walczyć, ale od początku.

Wszystko zaczyna się od pomysłu. Masz go! Jest absolutnie genialny i wiesz, że dzięki niemu zwojujesz świat.

Idziesz więc dalej. Obmyślasz plan. Zapisujesz go nawet. Potem dzielisz na projekty. Projekty na zadania.

Pakujesz wszystko do zeszytu albo do jakiejś aplikacji.

Wykonujesz pierwsze zadanie. Jesteś dumna jak paw!!!

Potem drugie.

Trzecie już bez entuzjazmu.

Przy czwartym zastanawiasz się kiedy wreszcie przyjdzie wiosna.

Ósme odbębniasz w minutę.

Przy dziesiątym, bez względu na to w co wierzysz, zaczynasz się modlić “Boże, spraw, żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce”…

modlitwa nie chce mi się

Takich chwil jest coraz więcej.

A właściwie, to przypomniało Ci się, że okna dawno nie były myte.

W końcu przestajesz realizować zadania.

Zapominasz o pomyśle i o tym, że miał podbić świat.

W zasadzie, to po co właściwie chciałaś ten świat podbijać???

Znasz to?

Ja tak.

Przez wiele lat przerabiałam ten schemat wielokrotnie. Czasem lekko zmodyfikowany, ale zwykle w podobnym porządku. W końcu weszło mi to w nawyk, a jakże.

Ale mam dla Ciebie dobrą wiadomość – jest na to lek.

Oczywiście  zła wiadomość jest również – nie jest to cudowna pigułka, która wszystko załatwi.

Wychodzenie z niechcemisizmu wymaga odrobiny (no, może dwóch) dobrej woli. Tylko kiedy naprawdę chcesz go pokonać, jesteś w stanie to zrobić.

Zakładam, że skoro czytasz ten tekst, to naprawdę chcesz. A zatem nie będę długo opowiadać, przejdę do konkretów.

niechemisizm

Po pierwsze – zaakceptuj swój niechcemisizm.

Tak. Jesteś człowiekiem. Czasem czujesz zmęczenie. Czasem masz ochotę nic nie robić. Czasem po prostu Ci się nie chce. Taka już nasza natura.

Ale akceptacja nie zawsze oznacza zgodę. To, ze coś akceptujesz, nie jest automatyczną zgodą na taki stan rzeczy. Na przykład, jeśli masz 30 kg nadwagi, możesz to akceptować, ale jednocześnie możesz podjąć decyzję o zmianie i zacząć się odchudzać.

Po drugie – przyjrzyj mu się.

Zastanów się, kiedy dokładnie ci się nie chce. Przyczyn może być wiele.

Na przykład – masz problem z codziennymi ćwiczeniami. Może wynika to z faktu, ze od rana sprzątasz, gotujesz, pracujesz, zajmujesz się mnóstwem innych zajęć, a ćwiczenia fizyczne masz zaplanowane na wieczór. Nic dziwnego ze nie ćwiczysz. I to nie jest wcale niechcemisizm tylko zwyczajne zmęczenie.

Źle dobrana pora dnia ma ogromny wpływ na twoje chęci do pracy. Jeśli nie wiesz jak ją dobrze określić – testuj różne rozwiązania. Próbuj rano, wieczorem, po obiedzie, przed południem, po pracy, przed pracą, a może nawet po drzemce?

Inną przyczyną niechcemisizmu może być przeładowanie zadaniami. Może się okazać, że źle ułożyłaś swój plan i zadań masz za dużo. Albo za mało ale z kolei za dużych.

podboj swiata

Po trzecie – testuj

Wprowadź poprawki do swojego planu i je przetestuj. Za jakiś czas znów zastanów się czy wszystko jest jak należy. Jeśli znów czujesz zniechęcenie – wróć do punktu drugiego.

Po czwarte – pamiętaj po co to robisz.

Wróć do samego początku. Do pomysłu. Przypomnij sobie po co właściwie chciałaś podjąć działanie? Co chciałaś osiągnąć? O czym myślałaś? Usiądź w spokoju i dobrze się zastanów.

Czy twój cel jest nadal aktualny?

Zapisz sobie wszystkie powody, dla których chcesz działać. Zapisz na kartce, w telefonie, w komputerze i zerkaj do nich często. To z pewnością pomoże Ci przetrwać wszelkie kryzysy.

Po piąte – zapisuj wyniki

Dla mnie to jeden z największych motywatorów: kiedy dokładnie wiem jaką drogę przeszłam. Ile już zrobiłam. Ile sukcesów osiągnąłem. Ile lekcji przerobiłam i ile wniosków wyciągnęłam.

Zapisywać możesz możesz w różnej formie. Możesz zostawiać sobie papierowe listy zadań, które już są zrealizowane. Możesz notować zdarzenia, rozwiązania, sukcesy, porażki i lekcje jakie z nich wyciągnęłaś. Możesz pisać pamiętnik. Wybierz jakąkolwiek formę, ale dokumentuj to, co już zrobiłaś. W chwilach kryzysu taką dokumentacja naprawdę może pomóc

Po szóste – nagradzaj siebie

Tak. Zasługujesz na nagrody. Mogą być różne – komplement, pachnąca kąpiel, zakupy, masaż, czekolada… Każda z nas jest inna i każda lubi inne rzeczy. Stwórz sobie listę nagród, ułóż je według ważności i stosuj konsekwentnie.

Po siódme – weryfikuj

Nasze życie ciągle się zmienia. Nie jest stałe. Nawet jeśli coś naprawdę świetnie rozplanujesz, za kilka miesięcy może się okazać, że na przykład: spodziewasz się dziecka, zmarł tobie ktoś bliski, straciłaś pracę, zaczęłaś pracę…

Co kilka miesięcy weryfikuj swoje możliwości, postępy i wyniki. Jeśli wszystko idzie zgodnie z planem – gratuluję.

Jeśli nie – zastanów się nad priorytetami.

Ale to już temat na odrębny artykuł.

Po ósme – mówienie „Nie chce mi się” może być efektem nawyku.

Kiedy często coś powtarzasz, wchodzi ci to „w krew”. Albo po prostu staje się nawykiem. Zastanów się ile razy mówisz „nie chce mi się” z przyzwyczajenia? To bardzo wygodne. Bo właściwie to może nawet by ci się chciało, ale jak powiesz, że ci się nie chce, to czujesz się usprawiedliwiona…

A może znasz inne sposoby na walkę z niechcemisizmem? Chętnie poczytam w komentarzach. A jeśli uważasz że ten artykuł może komuś pomoc – proszę, prześlij mu link.

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.