Babcina mądrość

with Brak komentarzy

Wiele nowoczesnych kobiet rezygnuje, świadomie lub nie, z nauk przekazywanych nam od pokoleń. Nie słuchamy babć, mam, które mają olbrzymią wiedzę na rozległe tematy. Często zasłaniamy się nowoczesnymi badaniami medycznymi, dużą gamą leków dostępnych w aptekach, podczas gdy kiedyś dostępna była głównie penicylina i paracetamol. Co zatem takie babcie mogą wiedzieć o dzisiejszym leczeniu?

Otóż wiedzą więcej niż niejeden lekarz. Bez urazy dla lekarzy i farmaceutów oczywiście. Oba zawody bardzo cenię i doceniam ogrom pracy włożonej w wykształcenie lekarzy i farmaceutów. Nie zmienia to jednak faktu, że nasze babcie często zapobiegały wielu chorobom.

Weźmy na przykład taką nalewkę z rokitnika. Która z pań dzisiaj popija „dla zdrowotności”? A nasze babcie i prababcie robiły taką nalewkę i piły. Dlaczego? Pewnie same nie do końca wiedziały, ale my dziś wiemy, że rokitnik to taka niepozorna roślinka, która wielu ludziom pomogła przeżyć po katastrofie czarnobylskiej. Zawiera całą masę antyoksydantów, które odpowiednio przygotowane potrafią zapobiec wielu ciężkim chorobom. Albo nalewka z czarnego bzu. Istna bomba witaminowa. Dodatkowo działają również na skórę, włosy, paznokcie….

Takich babcinych sposobów na zapobieganie wielu chorobom, czy już leczenie jest znacznie więcej.

Jest zima. Przeziębiamy się częściej i od razu biegniemy do apteki po jakiś gripex, fervex czy inny -ex. A nasze babcie wiedziały, że zwykłe przeziębienie można wyleczyć odpowiednimi dawkami witaminy C. Do tego potrzebny jest syrop z cebuli, nalewka czosnkowa, sok z malin, sok z cytryny, miód albo sok z czarnej porzeczki. W kombinacji dowolnej. Ważne tylko aby przygotowując sobie napój z tych środków, dobrać odpowiednią temperaturę wody. Nie może ona być wyższa niż 42 stopnie Celsjusza. W wyższej doszczętnie zabijamy wszystkie witaminy.

Oczywiście pisząc „sok z malin” albo „sok z czarnej porzeczki” nie mam na myśli soku w kartoniku ze sklepu, ani tym bardziej słodkiego syropu. W składzie tych specyfików prawie w ogóle nie ma już witamin ani przeciwutleniaczy, ponieważ zostały skutecznie zabite w procesie produkcji. A w gęstych syropach zazwyczaj w ogóle nie ma owoców, jest tylko cukier i sztuczne barwniki i aromaty. Żeby taki sok zadziałał i cudownie nas uleczył, należy przygotować go samodzielnie. Tak, wiem, że to pracochłonne i szybciej jest pójść do apteki po jakieś cudowne pigułki. Ale przygotowując samodzielnie taki sok wiemy, że jest zdrowy, poza tym jest tańszy, nie ma skutków ubocznych i nie obciąża nam wątroby.

A jeśli zdarzy Ci się kac – biegniesz do apteki po odpowiedni środek? Wiesz, że ten najbardziej popularny zawiera przede wszystkim sztuczną witaminę C? A możesz mieć tę samą witaminę, tylko naturalną, tańszą i zdrowszą na przykład w kapuście kiszonej (oczywiście nie płukanej).

Kiedy byłaś w ciąży (może jesteś), czy lekarz zalecił Ci jedzenie szpinaku, picie soku z buraków, może jedzenie wątróbki drobiowej z kapustą kiszoną? Czy raczej pobiegłaś do apteki po odpowiednie witaminy?

Kiedy wypadają Ci włosy – pijesz napar ze skrzypu, albo pokrzyw? Popytajcie swoje mamy i babcie, ciotki, każdą kobietę, którą jeszcze możecie popytać, jak one o siebie i swoje rodziny dbały. Uczcie się od nich mądrości, ponieważ ta wiedza jest nie do przecenienia.

Jeśli mieszkasz tak jak ja, w samym centrum ogromnego miasta, dowiedz się skąd możesz czerpać skarby natury. Zapytaj swoją wyszukiwarkę internetową, znajomych, kogokolwiek, kto może Ci podpowiedzieć gdzie się udać aby nazbierać świeże zioła. Ostatecznie kup je w zielarni. Ale maliny, porzeczki, buraki czy inne warzywa i owoce, z których możesz zrobić soki i nalewki, kup od gospodarza, który nie stosuje silnych pestycydów.

Jeśli znasz jeszcze inne babcine sposoby leczenia, to napisz mi proszę w komentarzu.

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.