Przetrwać kryzys

with Brak komentarzy

Ostatnio moje życie składało się z gaszenia pożarów. Nie takich prawdziwych, oczywiście. Takich życiowych. Kryzys za kryzysem. Zarówno biznesowo jak i rodzinnie. Nawet nie zliczę ile razy planowałam zamknąć tego bloga… Oczywiście w domu kryzysy były bardziej burzliwe i bardziej dotkliwe, bo mocno uderzały w moje uczucia, w poczucie własnej wartości i bardzo mnie osłabiały. Ale jednak udało mi się przetrwać każdy z nich. I wiem, ze to nie koniec. Mogłabym spokojnie obwołać się królową kryzysów.

 

Wiem, że nie tylko ja mam problemy. Ciebie też to dotyczy. W każdej dziedzinie. Może się przeprowadzasz. Może podejmujesz nową działalność. Twój mąż podejmuje inną pracę. Albo traci pracę. Dziecko choruje. Dziecko się rodzi. Dziecko idzie do szkoly. Teściowa postanawia Ci pomóc i przyjeżdża na miesiąc. Nagle, z niewyjaśnionych powodów, kończą się pieniądze i komputer – Twoja jedyna łączność ze światem – też się kończy. Dostajesz wypowiedzenie najmu mieszkania, opuszczają Cię klienci, jesteś chora, albo psuje się samochód.. Albo…. wszystko na raz, jak to zwykle się dzieje. Przynajmniej u mnie. Tak jak w grudniu – jednocześnie walczyłam z ospami (tak! w liczbie mnogiej!) jelitówkami, buntem i przemęczeniem, a w międzyczasie musieliśmy wyrobić określoną ilość godzin terapii i zajęć dodatkowych, skończyć remont pokoju chłopców i przygotować się do Świąt. Co prawda wielkich przygotowań nie było, ale zawsze święta oznaczają skrócony miesiąc i trochę więcej pracy. Przetrwałam. To i każdy wcześniejszy kryzys.

Jak to robie? Korzystam z serialowej rady. Na pewno znasz serial “Gotowe na wszystko”. Tam, jedna z przyjaciółek pyta Bree jak zachować się w kryzysie. A ta odpowiada, że najlepiej wtedy emocje schować do pudełka, a pudełko zamknąć w szafie. Wtedy jest czas na działanie. Potem trzeba wyjąć pudełko i przeżyć emocje.

Moje działanie polega na tym, że jasno określam swój obecny problem. Potem daję sobie czas na rozwiązanie go. Czas powinien być realny, ale niezbyt  długi. Nikt nie lubi trwać w kryzysie.

Następnym krokiem jest określenie: co koniecznie muszę robić sama, z czego nie chcę rezygnować, w czym może mi pomóc ktoś bliski, a za co moge zaplacic. Tak wiem, mi też się nie przelewa. Ale czasem warto zacisnąć pasa i zapłacić np za godzinę opieki nad dziećmi żeby coś ważnego dla zażegnania kryzysu załatwić.

Warto też nauczyć się prosić bliskich o pomoc. Oni często nie wiedzą czego nam trzeba. A czasem nie trzeba nawet prosić o pomoc fizyczną czy materialną. Wystarczy, że bliska osoba wysłucha jak nam źle, poklepie po ramieniu i potrzyma za rękę. To też duża pomoc. Nie lekceważ jej!

Żeby łatwiej było mi to ogarnąć stworzyłam sobie dokument – mój sposób na przetrwanie kryzysu. Wypisuję w nim wszystko to, o czym pisałam wyżej. Osoby zapisane na mój newsletter już go dostały. Jeśli chcesz również go dostać – możesz go bezpłatnie pobrać tu:

Po każdym kryzysie jest czas na wyciągnięcie z szafy pudełka z emocjami. Koniecznie trzeba je otworzyć i wszystko przeżyć. Strach, złość, smutek… te wszystkie emocje są ważne i tłumienie ich szybko się zemści. Dlatego ja zawsze daję sobie czas na to wszystko.

Kryzys to ogromna lekcja życia. Z każdego można wyciągnąć naukę na przyszłość. Wystarczy zmienić myślenie z “wali mi się świat” na “przetrwam i wyjde silniejsza”. Dlatego nie lekceważ kryzysów. Daj sobie szansę na pokonanie ich. Na koniec wyciągnij leksce i przeżyj emocje. Mnie to bardzo w życiu pomaga.

 

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.