Postanowienia noworoczne 2018

with Brak komentarzy

W zasadzie u większości osób postanowienia noworoczne kreują się już dużo wcześniej. Nie tylko przy wigilijnym stole (jeszcze jeden kawałek karpia, jeszcze jeden pierożek itp… i gdzieś z tyłu głowy „schudnę w nowym roku”). Często w ciągu roku już padają podobne deklaracje.

„Rzucę palenie w Nowy Rok”
„Przestanę jeść słodycze od nowego roku”
„Zacznę ćwiczyć w przyszłym roku”
„Od nowego roku będę oszczędzać”
„Od Nowego Roku będę regularnie sprzątać/pracować/zdrowo się odżywiać/…” – wpisz sobie tu co chcesz.

Brzmi znajomo?

Nie przejmuj się. To prosty mechanizm odkładania w czasie czegoś, co się źle kojarzy. Stosuje go naprawdę mnóstwo osób. Nie jest bardzo problematyczny.

No chyba, że o tym postanowieniu zapomnisz. Albo… nie dasz rady. Co się wydarzy, jeśli jednak pierwszego stycznia zapalisz papierosa? Albo nie poćwiczysz? Czy to oznacza, że sprawa postanowienia już zamknięta?

No bo złamałaś swoje postanowienie. I co wtedy? Czekasz na kolejną „magiczną” datę?

Nie raz już pisałam, że wprowadzanie zmian w pierwszy dzień roku jest najgłupszym pomysłem świata.

Dlaczego?

Bo to dzień inny niż zwykle. Jeśli bawiłaś się na balu do rana, to marzysz o wypoczynku, a nie szukasz otwartej siłowni (powodzenia!). Zwykle nie jesz trzech idealnych, zbilansowanych posiłków – no, chyba, że masz dzieci i gotujesz dla nich zawsze zdrowo, bez odstępstw. Ale w taki dzień wpada jakiś serniczek, cukierek, czekolada od świąt… W końcu Nowy Rok to też święto.

Co w tej sytuacji?

Nic.

Zapomnij o wszelkich „magicznych”, „specjalnych” datach. Wyrzuć ze swojego słownika wszelkie „od pierwszego”, „od poniedziałku”, „od urodzin”, „od wakacji”, „od szóstego czerwca/piątego maja/trzeciego marca/…”. Każdy nawyk możesz zacząć zmieniać tu i teraz. Chcesz odżywiać się zdrowo? Zrób to od teraz. Nie funduj sobie „ostatniego burgera”, tylko od tej chwili odstaw cukierki, pączki, fast foody, napoje gazowane itp. Chcesz zacząć ćwiczyć? Zacznij teraz. Zrób pięć przysiadów. Tak, jak stoisz – w spódnicy, w kaloszach, na mrozie czy w jeziorze (pod warunkiem, że poradzisz sobie pod wodą – w innym wypadku wyjdź na taką głębokość, żeby się nie utopić). Chcesz zacząć oszczędzać? Zacznij od teraz. Chcesz nauczyć się szydełkować? Zacznij od teraz, z tym co masz – w każdym domu znajdzie się jakieś szydełko do naprawiania zaciągnięć, na pewno znajdziesz grubszą nić/włóczkę albo kordonek i na pewno masz internet skoro czytasz ten tekst – znajdziesz setki tutoriali.

Czy to oznacza, że nie ma sensu robić postanowień noworocznych?
Oczywiście, że jest sens!

O tym jak to robić pisałam wcześniej, nie będę się powtarzać.
Dziś tylko napiszę, że na ten rok moje cele są bardzo jasne i bardzo proste. I jest ich mało.

1. schudnąć (tak, wiem…. Ale ostatnie problemy zdrowotne pokazały mi, że to jednak realne, a z niezawodną Justyną Markowską będzie jeszcze łatwiej)

2. opanować dwie umiejętności – kaligrafia i szycie. Już mam odpowiednie materiały i już zaczęłam. Mam szczegółowo rozplanowane wszystko

3. dokończyć remont domu. W tym roku dwie najgorsze rzeczy – łazienka i kuchnia…

4. zrobić porządek w biblioteczce. Przeczytać zaległości, odsprzedać to, co się kurzy (szykuje się wielka wyprzedaż, ale nie jednorazowo, tylko na raty)

5. nadal pracować na blogu i na social mediach.

Ten piąty punkt jest dla mnie najważniejszy.

Wiele razy w ubiegłym roku miałam ochotę zamknąć całą swoją działalność online. Zbyt dużo działo się w moim życiu prywatnym. Niezliczona ilość wizyt lekarskich, terapeutycznych, diagnostycznych, badań, testów… potem walka o terapie, aż w końcu same terapie, które razem zajmują mnóstwo czasu. Nie raz miałam dość. Nie raz chciałam po prostu usunąć bloga. Jednak za każdym razem ktoś dawał mi bardzo pozytywny feedback, ktoś mówił, że to, o czym piszę jest dla niego ważne. Dlatego będę pisać dalej. Może nie tak intensywnie jak kiedyś, ale będę zawsze dla tych z Was, które nie mają dla siebie czasu.

Bo ja tego czasu też nie mam. Moje dzieci potrzebują tak dużo czasu i energii, że dla mnie nie wystarcza.

Ale ja zawsze potrafię powiedzieć „STOP!”. Ja też należę do rodziny, moje potrzeby i moje marzenia też są ważne. Nie zawsze da się wszystko ze sobą pogodzić, ale zawsze mogę „wyskrobać” odrobinę czasu na to, co jest ważne DLA MNIE. A ten blog jest dla mnie ważny. Jest w nim tak wiele mojego serca i mojej pracy, że postanowiłam nie pozwolić go sobie odebrać.

Dlaczego? To proste – jeśli moje potrzeby będą zaspokojone, z większą radością i energią będę mogła zająć się potrzebami reszty rodziny.

Jak to robię? Dokładnie tak, jak piszę o tym na blogu. Krótko sprzątam, wprowadzam rutyny, regularnie śpię. Będę o tym pisać więcej.

Ten rok upłynie pod znakiem odnajdowania czasu dla Was, odnajdywaniu i realizowaniu starych marzeń, takich, które są gdzieś na dnie serca przywalone milionem obowiązków, powinności, „ważniejszych spraw”.

To jak? Wchodzisz ze mną w ten rok? Ze swoimi planami i celami, ale z moim wsparciem?

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.