Papugi z placu d’Arezzo – Eric-Emmanuel Schmitt

with Brak komentarzy

Papugi z placu d’Arezzo to książka o seksie, która mnie znużyła.

Nie jest moja. Wypożyczyłam ją z biblioteki. Sięgnęłam po nią, ponieważ opis na okładce oraz 764 strony zapowiadała fantastyczne studium ludzkiej psychiki. I tak rzeczywiście było. Ale nie tak po prostu, pospolicie.

Ale od początku.

Fragment z trzeciego rozdziału, zamieszczony na okładce, brzmi dokładnie tak:

„Piszę tych kilka słów, by ci powiedzieć, że cię kocham. Ty wiesz, kto”.

Baptiste obejrzał kartkę z obydwu stron i znów przeczytał te dwa zdania.

Serce zaczęło mu kołatać, ogarnęło go wzruszenie: w jego życiu coś się działo.

Gorączkowo obejrzał kopertę, żeby ustalić jej pochodzenie: została nadana poprzedniego dnia, w ich dzielnicy. Żadnych wskazówek.

Nagle przeszył go chłód: jego oczy właśnie odczytały po raz drugi napisany odręcznie adres. Wprawdzie się zgadzał, ale za to list nie był przeznaczony dla niego. Przez nieuwagę otworzył korespondencję Joséphine.

Cała książka dotyczy mieszkańców placu d’Arezzo w Brukseli. Placu, na którym zadomowiły się papugi wypuszczone wiele lat temu przez pewnego człowieka, który musiał się wyprowadzić, a nie mógł zabrać ptaków ze sobą. Egzotyczne gatunki papug zadomowiły się w sąsiedztwie ludzi i wiodły tam spokojne życie, zaglądając ludziom do okien.

A miały na co patrzeć. Przy placu mieszkali ludzie hetero, homo i biseksualni. Żyła tam dziewica w średnim wieku, wielbiciele sadomasochizmu, człowiek całkowicie uzależniony od seksu, młody, seropozytywny student, luksusowa utrzymanka, pisarz żyjący jawnie w trójkącie, luksusowa striptizerka po zmianie płci, nastolatka, która dopiero miała odkryć tajemnice tej sfery życia i jej samotna, zakochana mama…

W piętnastu domach pojawiły się liściki właśnie tej treści:

„Piszę tych kilka słów, by ci powiedzieć, że cię kocham. Ty wiesz, kto”.

Każdy z tych listów wywołał zupełnie inną reakcję. Jednych połączył, a innych nie. Wywołał nowe romanse i nowe zdrady.

Autor skupił się na każdym z bohaterów tak samo. Do tego przestudiował losy i psychikę innych ludzi, którzy nie mieszkali przy placu, ani nie dostali listu. Ale ich życie właśnie dzięki tym listom się zmieniło. Losy bohaterów współistnieją, przenikają się, łączą… oczywiście za sprawą seksu. Większość z sąsiadów jest kochankami.

Każda z postaci została przedstawiona jakby wszystko, co jej dotyczyło, było podporządkowane jej seksualności. Seks dominuje w tej książce. Jest wszędzie i pod każdą postacią. A mino to, książka nie jest wulgarna. Można ją czytać spokojnie, bez skrajnych emocji.

Właśnie ta mnogość wątków powoduje znużenie. Ilość postaci, życiorysów, problemów i preferencji seksualnych często zmuszała mnie do czytania małymi kawałkami. Do odpoczynku od liter i skupiania się na przypisywaniu życiorysów do imion.

W zasadzie fabuła jest prosta – kilkudziesięciu sąsiadów żyje koło siebie. Na pozór spokojnie i bez ekstrawagancji. Ciszę i spokój zakłócają dwie sytuacja – samobójstwo matki czwórki dzieci oraz oskarżenie o gwałt polityka z wyższych sfer. Jednak, po krótkiej ekscytacji wszystko wraca do normy.

Ale co jest normą?

Listy niewątpliwie namieszały w życiorysach bohaterów.

Jeśli lubisz czytać po małym kawałku – zapraszam do lektury

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.