Nie jestem sprawiedliwą mamą

with Brak komentarzy

Mam trójkę dzieci. Nie wychodzę do pracy na etat. Pracuję w domu. W związku z tym powinnam podzielić swój czas sprawiedliwie między dzieci, dom i męża – w dowolnej kolejności – w końcu ma być sprawiedliwie.

Sprawiedliwie między wszystkich.

Czas na dom mam obliczyć jak dla rodziny? Jeżeli męża mam jednego, a dzieci trójkę, to powinnam czas podzielić na dwa, czy na cztery? Każdy ma mieć po równo, czy dzieci tyle samo co mąż?

Bez względu na to, jaki podział zastosuję – powinno być sprawiedliwie między dzieci.

Sprawiedliwie, czyli jak?

Czy jestem w stanie zliczyć ilość słów jaką zamieniam z każdym z dzieci? Czy jestem w stanie spędzić z każdym na osobności tyle samo czasu, co do minuty?

A co ze mną???

Czy potrzebuję czasu dla siebie? Pewnie nie – spędzam ze sobą 24h na dobę. Po co mi „czas dla siebie”.

Piszę to wszystko dlatego, że czasem się zastanawiam – pewnie jak niejedna matka, czy jestem dobra w swoim macierzyństwie. Czy moje dzieci czują, że są traktowane sprawiedliwie.

Ale, no właśnie, jak to jest z tą sprawiedliwością?

Nie ma takiej możliwości, żeby wszystko podzielić równo i sprawiedliwie. No bo jeśli leżę z jednym z dzieci przez kilka dni w szpitalu, to co z pozostałą dwójką? Mam je zabrać ze sobą? Czy wyjechać w ogóle, żeby żadne z dzieci mnie nie miało?

Każde z dzieci jest na innym etapie rozwoju. Każde ma inne problemy. I tak jest zawsze. Na początku, kiedy pojawia się drugie dziecko, pierwsze już np. chodzi, może mówi. Potrzebuje przytulenia, poprowadzenia za rękę, może jeszcze nakarmienia. Drugie – zmiany pieluchy, karmienia, tulenia. Mają inne potrzeby i nie można podzielić swojego czasu sprawiedliwie pomiędzy nie. Może z czasem uda się osiągnąć jakiś poziom równowagi. Ale potem może pojawić się trzecie dziecko i znów cała, ciężko wypracowana równowaga, bierze w łeb. No bo znów noworodek potrzebuje innej opieki niż starsza dwójka.

Tak jest na każdym etapie rozwoju. Dodatkowym utrudnieniem dla rodziców jest to, że każde z dzieci ma inny charakter. Inną osobowość. Inne potrzeby. Na każdym etapie rozwoju.

To, że jedno dziecko w wieku 4 lat chętnie chodziło do przedszkola, nie znaczy, że drugie w tym wieku będzie takie samo. Dzieci różnie chorują – mają różny system immunologiczny, pomimo że mieszkają w jednym domu. Jedno dziecko będzie potrzebowało nieustannej rozmowy, a inne przytulania w ciszy. Jeszcze inne może potrzebować tylko tego, że jesteś gdzieś w pomieszczeniu obok.

Jak traktować swoje dzieci sprawiedliwie?

Po prostu – odpowiadać na ich potrzeby. Dawać im znać, że „jestem tu – jeśli masz problem, możesz przyjść”. Nie musisz dzielić czasu po równo, bo nie zawsze każde z dzieci tego czasu tyle potrzebuje. Na pewnym etapie dzieci wolą towarzystwo rówieśników. Na innym – taty. Na jeszcze innym – dziadków. I to nie oznacza, że już nie kocha matki. Mama nie zawsze jest potrzebna każdemu zawsze na 100%. To tylko nam, mamom, się tak wydaje, że musimy każdemu, zawsze, tyle samo. To nie prawda. Nie musimy.

Sprawiedliwie, czyli zgodnie z potrzebami.

Niedawno byłam na zakupach. Kupiłam kilka koszulek jednemu synowi i trochę bielizny córce. Czy to znaczy, że któreś z nich kocham bardziej niż syna, któremu nic nie kupiłam? Oczywiście, że nie. Ten ostatni akurat wcześniej dostał wszystko, czego akurat potrzebował.

Innym razem na ogromną prośbę córki ugotowałam poza planem spaghetti na obiad. Czy to oznacza, że ją faworyzuję, bo średni syn z zaburzeniami odżywiania nie jest w stanie nawet na nie patrzeć? Nie. Innym razem ugotuję coś na jego specjalną prośbę.

Wymagania

Miłość te też wyznaczanie granic i stawianie wymagań.

Jak traktować dzieci równo i sprawiedliwie? Kochać wszystkie i od wszystkich wymagać zgodnie z jego wiekiem. Jeśli starsze dziecko wynosi śmieci w wieku 4 lat, to od młodszego w wieku 4 lat wymagaj tego samego. Jeśli jedno dziecko w wieku 6 lat ścieli swoje łóżko – od drugiego wymagaj tego samego.

Pozwalaj innym zajmować się dziećmi

Od urodzenia, a nawet jeszcze w ciąży, angażuj Tatę swojego dziecka do opieki. Pisałam o tym już nie raz. Na przykład tutaj.
Jeśli masz w pobliżu dziadków, albo ciocie, które mogą pomóc – korzystaj z tego. To nie znaczy, że dziecko, które poszło na spacer z babcią kochasz mniej lub bardziej, niż to, które zostało w domu przy Twojej piersi (albo właśnie siedzi i czyta lekturę).

Jeśli zadajesz sobie pytanie, czy jesteś sprawiedliwą mamą, to na pewno jesteś dobrą mamą.

TY też jesteś ważna

Czasem jest tak, że przez cały dzień nie będziesz miała czasu dla nikogo. Czasem skupisz się maksymalnie na jednym dziecku. A czasem będziesz miała tego czasu w nadmiarze. Nie zapominaj jednak o tym, żeby dbać o relację z mężem i z samą sobą.

Tak jak napisałam wcześniej – ze sobą spędzasz 24h na dobę. Dbaj o siebie, o swoje samopoczucie. Pozbądź się ograniczających Cię frustracji. Jeśli w ich wyniku staniesz się zrzędliwą, upierdliwą starą babą, to jak masz zamiar wytrzymać ze sobą do końca życia?

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.