Jestem mamą, nie Kopciuszkiem

with 7 komentarzy

Jestem mamą. Dbanie o siebie to mój obowiązek. Przede wszystkim wobec siebie, ale również i rodziny.

Bo to wcale nie egoizm, a zdrowy rozsądek i doświadczenie wielu setek kobiet mówi wprost: szczęśliwa mama, to i dzieci szczęśliwe.

A kiedy mama jest szczęśliwa? Kiedy czuje się zadbana i zaopiekowana.

Wielokrotnie o tym pisałam i dziś powtórzę znów: kobieta i mężczyzna różnią się od siebie. Kobieta potrzebuje kogoś, kto się nią zaopiekuje. Nie dlatego, że sama sobie nie poradzi. Kobieta ma w sobie siłę do walki ze wszystkimi przeszkodami. Ale potrzebuje wsparcia. Choćby tylko świadomości, że jest ktoś współodpowiedzialny, kto w razie kryzysu pomoże. Tak już jesteśmy skonstruowane.

Jednak dziś wiele kobiet, zwłaszcza młodych żon i mam, czuje, że ma wszystko na swojej głowie. Że jest odpowiedzialna za wszystko. Sama.

Za dzieci – opiekę nad nimi przez cały dzień. Dobrze jest, kiedy mąż pomaga w wychowaniu, choćby tylko popołudniami, po pracy. Gorzej, kiedy ma taką pracę, że kilka tygodni (a nawet miesięcy) nie ma go w domu. Wtedy też kobieta czuje się odpowiedzialna za wychowanie.

Za pieniądze – co prawda nie zawsze musi sama polować na mamuta, ale musi go dzielić tak, żeby starczyło dla wszystkich do czasu następnego polowania…

Za dom – w końcu „siedzi” w nim cały dzień, to wypadałoby żeby miała posprzątane, ugotowane, wyprasowane i najlepiej codziennie świeże kwiaty na stole…

Często taka kobieta czuje, że dla niej samej już nie ma czasu, siły, pieniędzy… Że jej potrzeby już nie są takie ważne, bo teraz ona sama odpowiada za wszystko.

mama ma czas dla siebie
mama ma czas dla siebie

A to wcale nie tak. Te potrzeby nadal są. I jeśli nie są zaspokajane, prowadzą do frustracji. A to z kolei odbija się na całej rodzinie. Zwłaszcza na dzieciach, które jak gąbka chłoną emocje najbliższych im osób. Nawet te najmniejsze, które jeszcze nie rozumieją, ale doskonale czują. Starsze zresztą też. I wcale nie muszą wiedzieć o co chodzi. Nerwowość, żal i frustracje mamy zawsze im się udzielają.

Jak wyjść z tego błędnego koła?

Zacznij o siebie dbać.

Po prostu.

Wiem, że łatwo mi się to pisze, w sytuacji, kiedy Ty nie widzisz takiej możliwości. Ale daj mi jeszcze chwilę, a pokażę Ci ich kilka.

Po pierwsze – wygląd.

Tak, wiem. Wygląd nie jest najważniejszy. Liczy się wnętrze i to, co sobą reprezentujesz. I takiem tam.

Ale sama doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że pierwsze wrażenie zawsze robisz wyglądem. Kiedy spotykasz drugiego człowieka, najpierw go widzisz. A teraz najważniejsze – kiedy patrzysz w lustro, to widzisz siebie. Jak się z tym czujesz? Uśmiechasz się do siebie, czy zamykasz oczy? A może nauczyłaś się odwracać głowę w drugą stronę, kiedy mijasz lustro?

Pomyśl o swoim wyglądzie. O tym jak się ubierasz. Jak czeszesz. Zastanów się, co już dziś możesz w nim zmienić?

Może po prostu wyrzuć ubrania, które nie pasują na Twoją figurę? Umów się do fryzjera?

Nie chodzi o to, żebyś od dziś miała figurę supermodelki, chodziła w jedwabnych sukienkach, szpilkach i zawsze w pełnym makijażu. Ja na przykład bardzo lubię sukienki. Ale znalezienie odpowiedniej do mojej budowy ciała jest trudne, więc wspomagam się spodniami. A jeśli Ty wolisz jeansy i t-shirt, to proszę bardzo – ubieraj się tak, jak lubisz. Dopilnuj tylko, żeby spodnie były w Twoim rozmiarze i dopasowane do sylwetki.

Makijaż też nie jest opcją obowiązkową. U mnie pojawia się od wielkiego dzwonu. Ale nie dlatego, że nie mam czasu, a dlatego, że mam dość skomplikowaną wadę wzroku i precyzyjne malowanie jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Z kolei bardzo dbam o włosy. Oprócz tego, że nie zabijam ich już jak dawniej chemicznymi farbami, regularnie odżywiam i staram się żeby były zdrowe, znalazłam fryzjerkę, która całkowicie spełnia moje oczekiwania. A moje oczekiwania są bardzo proste – włosy mają być ścięte tak, że nawet jeśli rano się nie uczeszę, to nikt tego nie zauważy. To nie jest łatwe. Wiem. Ale też nie jest niemożliwe.

Zastanów się jak możesz dziś o siebie zadbać. Może pomaluj paznokcie? Albo zrób prostą maseczkę? Poczuj swoje piękno!

Po drugie – relaks.

Jaki relaks, co? I kiedy?

A może jednak znajdzie się chwila w ciągu dnia?

Wszystko zależy od priorytetów. Był taki czas, kiedy moje dzieci dość mocno chorowały. Na zmianę – krtań, oskrzela, katar, jelitówka, kaszel, znów angina… i tak w kółko kilka tygodni, cała trójka na zmianę. Oczywiście, ilości zarwanych nocy nie jestem w stanie policzyć. Zdarzały mi się drzemki w ciągu dnia, bo inaczej po prostu nie dałabym rady fizycznie. A kiedy mama przysypiała, dzieci zaczynały broić. Wtedy pomyślałam, że jeśli ceną mojej drzemki mają być porysowane ściany, to trudno. Niech rysują po ścianach. Ja potrzebuję snu.

Podobnie jest z chwilą odpoczynku w ciągu dnia. Oczywistym jest, że nie pozwalam im się kopać, drapać, gryźć (a to moje maluchy opanowały do perfekcji). Ale jeśli mogę na chwilę odpocząć, a potem będę zbierała z całego domu np. styropianowe kulki – trudno. Wolę odpocząć.

W chwili odpoczynku tylko to jest dla mnie ważne. Pełen zlew czy mokre pranie w pralce nie są w stanie przeszkodzić mi w tej MOJEJ chwili.

A kiedy przez chwilę zregeneruję swoje siły, z większym zapałem mogę ruszyć dalej z obowiązkami domowymi.

Po trzecie – dbaj o swoje ciało

Mama dwójki, czy trójki dzieci potrzebuje sporo fizycznej siły. Dlatego tak ważne jest, żeby szanowała swoje ciało. Choćby po to, by mieć siłę i zdrowie, żeby w krytycznych chwilach móc siedzieć przy dziecięcych łóżeczkach całą noc.

Nie zakładam z góry, że dzieci będą chorować. Ale wiem doskonale jak to jest, bo już nie raz to przerabiałam, kiedy jedno dziecko się przeziębia. Drugie się zaraża i choruje trochę mocniej. Trzecie – jeszcze mocniej. Po kilku dniach to pierwsze dziecko łapie choróbsko od pozostałych, potem drugie… I tak pada system odpornościowy każdego po kolei i zwykłe przeziębienie zmienia się w serię przeróżnych chorób trwających kilka tygodni.

Do opanowanie takiej sytuacji potrzebna jest silna mama, odporna na choróbska.

Dlatego odżywiaj się prawidłowo. Nie – dojadając skórki chleba, czy resztki obiadu po dzieciach, ale dbaj o pełnowartościowe, regularne posiłki.

Ruszaj się. To akurat łatwe przy małych dzieciach. Moje dzieciaki na przykład bardzo lubią ćwiczyć ze mną. Kilkanaście minut dziennie zwykłej gimnastyki dzieci z mamą wystarczy, żeby:

– wpoić im dobry nawyk

– zadbać o siebie

– spędzić razem czas i się sobą nasycić na chwilę (zwykle dzieci potem odpoczywają od mamy, a mama od nich)

Pij wodę. Dietetycy, lekarze i trenerzy ciągle mówią jakie to ważne. Ja powiem jako mama, dlaczego warto pić wodę. Kiedy jesteś odwodniona, dużo łatwiej o ból głowy. A nawet zawroty. Jestem przekonana, że doskonale wiesz jak to jest, kiedy boli głowa, a małe dzieci hałasują, albo ciągle czegoś potrzebują. Poza tym odpowiednia ilość wody pomaga zrzucić trochę w obwodach talii i bioder. I nawilża skórę.

Regularnie odwiedzaj lekarza. Nie po to, żeby leczyć każdy katar. Ale po to, żeby regularnie się badać. Wizyty u ginekologa raz na rok, stomatologa – raz na pół roku, czy ogólne badania kontrolne co dwa lata powinny być dla Ciebie tak naturalne, jak codzienne mycie zębów. Wczesne wykrywanie pozwala szybko wyleczyć wiele chorób.

Wysypiaj się. Regularnie. Przyznaję, że ostatnio sama trochę się tu zaniedbałam i zaczęłam kłaść się dużo później niż powinnam. Efektem jest mocno obniżona odporność. I tak początek maja zaowocował anginą, która do dziś zbiera swoje żniwo w moim organizmie. Dlatego i sobie i Tobie powtarzam – wysypiaj się.

Po czwarte – dbaj o swoje zdrowie psychiczne

Zadbaj o to, by mieć odskocznię od problemów domowych. Poszukaj sobie hobby. Zajmij się rękodziełem, fotografią, pisaniem, ogrodem… A może kiedyś, w zamierzchłych, „przedpierwszociążowych” czasach czymś się interesowałaś, ale teraz o tym zapomniałaś? Przypomnij sobie i postaraj się codziennie przeznaczyć choć chwilę na swoje zainteresowania.

mama ma czas dla siebie
mama ma czas dla siebie

Pamiętaj też o tym, żeby zapewnić sobie możliwość rozmowy z innymi dorosłymi. Jeśli masz możliwość rozmowy z mężem, bo on pracuje na miejscu, to pamiętaj, żeby poruszać inne tematy niż pieluchy, obiadki czy kto komu wyrwał więcej włosów. Jeśli masz męża na okręcie, albo na jakiejś misji pokojowej, czy choćby pracującego po prostu w innym kraju i nie możesz codziennie z nim rozmawiać – poszukaj kogoś innego. Kogoś z rodziny, albo zaprzyjaźnij się z kimś, kto ma podobną sytuację. Rozmawiaj z dorosłymi. Nawet gdyby miały to być tylko rozmowy przez telefon albo Skype.

To wszystko to tylko kilka sposobów na to, żeby o siebie zadbać. Jeszcze nie wszystkie. Kolejne sposoby oraz inne możliwości znalezienia czasu dla siebie przedstawię w następnych artykułach.

Jak widzisz – te sposoby, które dziś przedstawiłam, nie wymagają ani specjalnie dużo czasu, ani, tym bardziej, pieniędzy.

Nie musisz też stosować wszystkiego naraz od dziś. Wystarczy, że małymi kroczkami, po kolei, zaczniesz wyrabiać w sobie i w swojej rodzinie nawyki związane z tym, że dbając o siebie, dbasz też o rodzinę. I wcale nie musisz czuć się jak Kopciuszek. Często możesz chodzić na bal. Albo zapraszać cały bal do siebie.

 

Jeśli uważasz, że ten artykuł może przydać się jakiejś mamie, która całkowicie zmieniła się już w Kopciuszka, pomóż mi do niej dotrzeć. Po prostu prześlij jej link.

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.

  • Magdo, miło było mi przeczytać o sprawach, które też często poruszam na blogu. Ja ostatnio staram się uskuteczniać nawyk codziennego leżenia do góry brzuszkiem po obiedzie. Czasem dzieciaki nie trawią tego i bywa ciężko, ale np. dzisiaj bawili się przednio. Gdy wstałam zastałam salon w poduchach, kołdrach i innych sprzętach – no ale cóż. Cel osiągnęłam! Ufam, że z czasem wejdzie im to w krew, że po obiedzie mama odpoczywa (i można zaszaleć ;)). Pozdrawiam ciepło!

    • Poobiednia drzemka, ach…. 🙂 Ja stosuję bardzo rzadko. Właściwie tylko w przypadkach, kiedy zarywam noce. Ale za to lubię popołudniu usiąść z szydełkiem w dłoni i coś stworzyć. Przy okazji przemyśleć kilka spraw. Dzieci już się nauczyły, że mama wtedy odpoczywa. Wierzę, że Twoje też przyjmą ten nawyk 😀 Pozdrawiam 🙂

  • Poruszyłaś temat, z którym walczę w swojej głowie – tak bardzo żal mi pieniędzy na ubrania, kosmetyki, zabiegi kosmetyczne czy fryzjerskie… Tak bardzo żal mi czasu, żeby przysiąść i wyskubać brwi, pomalować paznokcie, czy umalować się przed wyjściem… A chciałabym patrzeć na siebie w lustrze z radością i być ozdobą mojego męża…

    • Doskonale Cię rozumiem. Też taka byłam. Zawsze szkoda pieniędzy, czasu… Potem zryw – wszystko na raz. Nowe kosmetyki, wyszukana fryzura…… na kilka dni. Wiesz, jak często kobiety zaczynają restrykcyjną dietę i wytrzymują na niej jakieś 2-3 dni, tak ja miałam z dbaniem o siebie.
      W końcu dojrzałam do tego, że nie tędy droga. I że małymi kroczkami trzeba. Wtedy efekt utrzymuje się dłużej. A kiedy poczułam się zadbana, zaczęłam się sama do siebie uśmiechać.
      Życzę Ci, żebyś już wkrótce z uśmiechem spoglądała w lustro <3

  • Zapisane na przyszłość 🙂 Jeszcze nie jestem Mamą, ale widzę że łatwo mogłabym stać się kimś, kto bierze wszystko na siebie. A co do dbania o siebie, to może rzeczywiście warto się bardziej przyłożyć, żeby poczuć się bardziej kobieco 🙂 Dziękuję 😉

    • Bardzo proszę.
      Bycie kobietą i czucie z się dobrze ze swoją kobiecością jest naprawdę fajne 🙂