Dom, dziecko i jeszcze hobby i praca? Jak to pogodzić?

with Brak komentarzy

Czas urlopu macierzyńskiego to bardzo często dla kobiety czas refleksji. Zastanawiania się nad sobą. Często czas powrotu do jakiegoś hobby.

I wtedy pojawiają się myśli. Różne. Na przykład

a co by było, gdybym już nie wróciła na etat?

Czasem te myśli są spowodowane tym, że kobieta na rynku pracy nadal jest na przegranej pozycji. Zwłaszcza taka, która „zrobiła sobie” kilka miesięcy wolnego. Bo „miała fanaberię” urodzić dziecko. Ale na szczęście nie zawsze tak jest. Czasem kobieta po prostu wie, że łatwiej i lepiej jest jej się odnaleźć w innej rzeczywistości.

Na przykład w pracy w domu. Bo dziś wiele rzeczy można robić z domu.

Kiedyś, żeby otworzyć własny biznes, kobieta musiała być bardzo przedsiębiorcza, bogata i mieć dużo siły. Dziś – wystarczy, że ma internet i jakiś pomysł na siebie, albo talent.

Znam dużo kobiet, które właśnie w tym czasie odkryły, albo odświeżyły swój talent do robienia biżuterii, ozdabiania przedmiotów metodą decoupage, do pisania, do robienia zdjęć… Sama w pierwszych dwóch ciążach i urlopach macierzyńskich intensywnie machałam drutami. A w trzeciej ciąży poszłam o krok dalej i nauczyłam się szydełkować. Zakochałam się w szydełku z wzajemnością i do dziś jesteśmy w związku.

I wtedy się zaczyna. Młode mamy wkraczają w świat biznesu. Zaczynają robić swoje rękodzieło. Pisać swoje teksty. Przepisywać coś. Robić korekty. Tłumaczyć. Uczyć. I w końcu zarabiać! Tak, to jest najprzyjemniejsza część.

Ale są też mniej przyjemne.

No bo dom sam się nie posprząta. Obiad sam się nie ugotuje. Dziecko się samo sobą nie zajmie. A czas jest potrzebny i na pracę, i na marketing, i na dom, i na dziecko, i na odpoczynek. A czasem jeszcze i na hobby.

I co zrobić, kiedy nie wiadomo w co ręce włożyć najpierw?

W takich sytuacjach proponuję, żeby sięgnąć do cudownego, niemal archaicznego narzędzia – kartki i ołówka. Długopis albo pióro też może być.

Przede wszystkim spisz wszystko, co masz do zrobienia.

Wszystko.

Czyli: zabawa z dzieckiem, posprzątanie łazienki, pranie, napisanie tekstu, zrobienie nowych kolczyków, usztywnienie serwetki, ugotowanie obiadu, odpoczynek, paznokcie, telefon do klienta, wyprowadzenie psa na spacer….

Potem się nad tym zastanów. Jest taka metoda, żeby wszystko podzielić na 4 kategorie: ważne i pilne, ważne i niepilne, nieważne i pilne, nieważne i niepilne. Według mnie metoda nie działa. Przynajmniej ja zwykle robiłam ważne i pilne, a reszta mnie nie interesowała. A to nie o to przecież chodzi.

Moja metoda jest prostsza. Polega na tym, żeby ustalić PRIORYTETY.

Zastanów się co dla Ciebie jest naprawdę ważne, co chcesz zrobić sama, a co możesz delegować.

Na przykład sprzątanie. Jeśli chcesz i stać Cię na to – możesz kogoś zatrudnić. Ale ja na przykład nie wyobrażam sobie, że ktoś obcy sprząta mój dom. Może jak już będę miała milion monet i 600 metrowy dom, to może zmienię zdanie. Póki co – nie chcę tego delegować. Wypracowałam sobie system sprzątania i dzięki temu nie wkurza mnie wszechobecny bałagan, a sprzątanie nie zajmuje mi całych dni. Jeśli chcesz wiedzieć więcej – możesz zajrzeć tutaj.
Gotowanie. Możesz to robić sama, a możesz kupować obiady za niewielkie pieniądze – na przykład w szkole, albo w barze mlecznym. Jeśli Ci to nie odpowiada, to możesz gotować obiad na dwa dni – wtedy gotujesz tylko co drugi dzień. Albo gotować zupy w wielkim garnku, a potem połowę zjadać, a połowę mrozić albo pasteryzować w słoikach i zużywać w ciągu maksymalnie trzech miesięcy. Pomysłów jest wiele – wybierz idealny dla siebie.

Dziecko. Podejrzewam, że raczej nie zastanawiasz się czy je oddać. Jest z Tobą w ciągu dnia. Tu nie ma jednoznacznej rady. Sama mam ich trójkę i wiem, że KAŻDE jest inne. Jedne chętnie śpią, inne trzeba usypiać 45 minut, żeby przez kolejne 15 minut spały. Jedne chętnie jedzą, a karmienie innych trwa godzinami. Jedne ząbkują bez problemu, inne zawsze z gorączką, albo anginą… Przerobiłam chyba wszystkie opcje i mam dla Ciebie tylko jedną, jedyną radę w tym temacie. Chcesz wiedzieć co zrobić, żeby Twoje dziecko nie jęczało, że chce się z Tobą bawić? Rozwiązanie jest super proste. Pobaw się z nim!
Tylko mi nie mów, że cały dzień się ze sobą bawicie. Bo to nie prawda. Spędzacie ze sobą czas, ale się nie bawicie.

Daj swojemu dziecku około 30 minut czasu na zabawę. To w sumie niewiele. Ale daj mu ten czas od siebie. Nie chowaj się za garnkami, mopem, komputerem ani telefonem. Skup się w 100% na zabawie. Pozwól dziecku wybrać rodzaj aktywności. Bawcie się razem przez pół godziny. A potem powiedz, że idziesz pracować. Uwierz mi, że nie będzie problemu. Dziecko też będzie miało ochotę odpocząć od Ciebie. Pozwoli Ci pracować.

Dając dziecku swój czas zyskujesz podwójnie. Po pierwsze – po zabawie masz czas na pracę. A po drugie – Twoje dziecko zapamięta, że jesteś fajną mamą, która ma dla niego czas.

I na koniec jeszcze jedno. Pamiętaj, że przy dziecku wszystko jest elastyczne. Czas drzemek się zmienia. Pory posiłków. Rodzaj jedzenia. Rodzaj bałaganu. Dzieci też chorują.

Dlatego nie ustawiaj sobie sztywnych grafików. I co jakiś czas na nowo określaj priorytety.

Follow Magdalena:

Będzie mi bardzo miło, jeśli wyrazisz swoje zdanie na ten temat w komentarzu poniżej.